11/28/2013

Małe szaleństwo zakupowe ;)

Dzisiaj kilka krótkich recenzji ostatnio zakupionych produktów. Oczywiście nie obyło się bez okazji w Rossmannie - 40% zniżce na produkty do makijażu, ale bez szaleństw. Wybrałam tylko te rzeczy, których nie planowałam kupić ;) 


Cudowne, brokatowe, mieniące się lakiery z firmy Lovely. Cena coś 3 zł w ofercie promocyjnej


Z bliska - ten jasny jest niczym anielski ;) Zielony idealny na szaleństwa sylwestrowe


Tutaj akurat cień zakupiony na stoisku Flormar. Fiolet - cena 9 zł. Na pewno niedługo makijaż z jego użyciem 


Cień ogólnie jest bardzo delikatny 


I oczywiście moje ukochane tusze z firmy Lovely. Tutaj kupiłam akurat ten niebieski - Spectacular Me - w promocji coś ponad 5 zł. Zakupiłam również kredkę fioletową również z tej firmy do ust i oczu. Jednak zapomniałam zrobić zdjęcia ;) 


Ten tusz to jest mega pozytywne zaskoczenie. Bardzo tani a bardzo dobry. Tusz pogrubia rzęsy, nie sklejając ich. Naturalny efekt - oczywiście nie spodziewajcie się mega rzęs! Sama szczoteczka również rewelacyjna. Mnie ten tusz nie uczula. 


Mega duże zaskoczenie - podkład Rimmel Wake me up (podkład rozświetlający). Cena regularna 40 zł, ja kupiłam dzięki zniżce za 25 zł. Idealny, wtapia się w skórę, nie tworzy tzw. maski! Długo się utrzymuje na skórze, a buzia aż promienieje. Cudo! Mam cerze mieszaną, a podkład bez bazy się utrzymuje cały dzień. Zobaczę tylko jak jest wydajny ;) 


I jeszcze cień z Inglota takie złoto wpadające w miedź (114). Niedługo również makijaż ;)
A teraz pół żartem, pół serio, robiąc ostatnio zakupy złapałam się na tym, że jestem fanką mądrych ptaków jakimi są sowy ;) A jak!


Takie cuda ;) Czapka i rękawiczki z Pepco, jak i reszta, czyli skarpetki i naszyjnik. Poduszka również z sowami tylko, że z Ikei. Przygarniam sowy ;) 

Przepraszam za ewentualne błędy, jest późno i jestem zmęczona 

11/25/2013

Jedna kobieta - wiele twarzy ;)

Dzisiaj po dość dłuższej przerwie (a jeszcze zapowiada się kilka takich, przepraszam), nietypowy post. Oczywiście chce bardzo podziękować cudownej modelce Wiktorii, która użyczyła swojej twarzy na ćwiczeniach z charakteryzacji. Bo właśnie ukaże wam wiele oblicz tej samej dziewczyny ;) 


Na początek Wiktoria w delikatnym smokey eye, mojego wykonania ;)


Jej wysokość Kleopatra ;) 


Siniaki, otarcia, oparzenia po substancjach chemicznych, rany i zadrapania, czyli co ja jej zrobiłam ;) 


To były pierwsze ćwiczenia - więc efekt średni, a kombinowałam, że wszystkim co możliwe ;) 


Dziadówka (charakteryzacja przesadzona bo teatralna - w sam raz dla teatrzyku dla dzieci)


Ja i moje dzieło 

11/20/2013

Moja odważna propozycja na andrzejki ;)

Dzisiaj chciałabym zaprezentować dość odważna wersję makijażu wieczorowego (nie wiem jak to przyjmiecie i ocenicie). Już od dłuższego czasu byłam ciekawa efektu, kiedy połączy się ciemne oko z czerwonymi ustami. Jak wyszło? Zobaczcie 


Tak przy okazji inne propozycje mocnego makijażu oka w połączeniu z czerwienią ust


A teraz czas na mój makijaż ;) 



LISTA:
  • Podkład Sephora ivory oraz puder Kryolan
  • Eyeliner Kryolan black
  • Tusz do rzęs Lovely pump up mascara
  • Cienie Inglot: 453, 504, 65, 143, pigment Kobo silver smokey
  • Szminka Bourjois rouge
  • Konturówka do ust czerwona Flormar 

11/17/2013

Szybka relacja z otwartego dnia Gdyńskiej Szkoły Filmowej ;)

Dzisiaj szybki post, bo padam już na twarz. Malowałam coś około 40 osób, chętnych mnóstwo, lała się krew i robiły rany, oparzenia, zombi - wszystko w klimacie grozy. Nas tylko 4! Makabra, ale w mega pozytywnym znaczeniu. Na razie mam tylko zdjęcia ze strony szkoły filmowej (nie brałam aparatu bo i tak czasu by nie było), ale jak złowię więcej to umieszczę tutaj.


Oczywiście w akcji i eksperymentuje, na policzku miałam zrobione oparzenie, ale nie widać tutaj na zdjęciu za bardzo ;) 


Ja w dziwnej pozie schylona ;) Ciągle ktoś filmował, albo robił zdjęcia


Kolejka jak w PRL-u


Coś takiego się działo ;) akurat nie moje (dzieło Ani), ale właśnie takie robiłyśmy, muszę dorwać jakieś zdjęcia, gdzie ja masakrowałam twarz ludziom ;) 



Gwiazdą dnia była oczywiście Kasia Figura - niestety nie miałam czasu aby wpaść na spotkanie z nią niedaleko w sali obok ;( 


Foto: Maciej Czarniak z fanpage Gdynia

11/16/2013

Dalsze zmagania z charakteryzacją oraz zaproszenie na otwarty dzień Gdyńskiej Szkoły Filmowej

Hej. Dzisiaj przedstawię wam moje kolejne zmagania z charakteryzacją. Jak wiecie w październiku zaczęłam szkołę i jak na razie jest było mnóstwo kreatywnych zajęć i praktyki (jak filmik będzie gotowy to się pochwalę oczywiście;) Dzisiaj zaprezentuję tylko 40 % z tego co się działo ostatnio. 

Postarzanie teatralne - jest dlatego takie mocne, gdyż musi być widoczne dla widza nawet z ostatniego rzędu w teatrze. 


Najpierw ja w roli babci - dzieło koleżanki z grupy Dominiki


A ja wymarszczyłam babcię z koła gospodyń wiejskich ;) 


Ćwiczenie pół na pół - lewa męska, prawa kobieca z makijażem scenicznym, który dobrze to wygląda tylko z daleka ;) Dziękuje Kasi za modelowanie (jeżeli ktoś z was jest z Trójmiasta i chciałby/chciałaby być moją modelką/modelem na jakiś zajęciach plus zdjęcia na pamiątkę - pisać na priv)

A teraz jeszcze małe info 


Tutaj więcej informacji. Ja tam będę w ekipie charakteryzatorów, wiec zapraszam serdecznie! 

Na koniec parę informacji - nie zaniedbałam bloga, po prostu ostatnio wiele się działo, a ja chwytam kilka srok za ogon (czego dowodem jest fakt, że dzisiaj już zaczęłam robić bombki bożonarodzeniowe;). Wkrótce również może lekko ulec zmianie wygląd mojego bloga oraz narodzi się nowy, drugi. Żeby nie robić zbyt wielkiego chaosu tutaj czuję ogromną potrzebę uporządkowania informacji. Tutaj zostaną makijaże, recenzje kosmetyczne, trendy i świat mody. Drugi blog będzie o kinie, filmach, charakteryzacji (nie mojej, ale tej z dużego ekranu i nie tylko) oraz o np. potworach w kinie - tak, tak, ale tutaj również charakteryzacja gra główną rolę! Nowe makijaże też czekają. Dam znać jak wszystko będzie gotowe ;) Dziękuję również za obserwowanie mojego bloga i wszelkie komentarze. 

11/13/2013

Moje ulubione produkty z firmy AVON - krótkie recenzje

Dzisiaj będą cztery krótkie recenzje ;) Zauważyłam, że na blogu długo nie pisałam o produktach, które używałam, bądź nadal używam. Wykorzystuję chwilową wenę spowodowaną wieczornym rytuałem maseczkowym ;) Sięgam po raz kolejny po moje ulubione produkty z firmy AVON. Ogólnie nie przepadam za tą marką (moje osobiste powody) jak i katalogowymi kosmetykami. Wolę osobiście pójść do sklepu, pooglądać, czy powąchać. 
  

Moje ukochane trio z serii Planet Spa, od góry: rewitalizująca maseczka chiński żeń-szeń, oczyszczająca pory tajski kwiat lotosu, głęboko oczyszczająca błotna 

1. Rewitalizująca maseczka: chiński żeń-szeń. Jak dla mnie najsłabsza z tych trzech, ale ją lubię. Szybko zasycha i w miarę dobrze się ją ściąga z twarzy. Skóra po użyciu maseczki jest gładka. Ładnie pachnie i jest wydajna. Jednak nie spodziewajcie się cudów - bardziej działa relaksująco. Moja ocena 3,5

2. Oczyszczająca pory: tajski kwiat lotosu. Pomimo, że bardzo ciężko się ją zmywa, ładnie oczyszcza twarz. Nie podrażnia, nie szczypie. Ma również ładny zapach. Ja jestem zadowolona. Moja ocena 4.

3. Błotna maseczka. Moja ulubiona z całej serii. Ładnie oczyszcza skórę twarzy, dokładnie, wchłania nadmiar sebum, nadaje również miękkości skórze. Również nie podrażnia. Moja ocena to 4,5.

Ogólny komentarz - maseczki raczej nadają się dla osób z cerą mieszaną. Myślę, że nie mają aż tak mocnego działania, aby pomóc cerze tłustej. 

A teraz kolejny produkt


Nietłusty żel na noc z serii Solutions

To kolejna seria firmy AVON, którą lubię (chwalę sobie zwłaszcza piankę do mycia). Natomiast krem-żel na noc oceniam na mocną 4. Produkt jest wydajny, ma delikatną konsystencję, nie podrażnia. Minusem, jest fakt że rano moje czoło się świeci ;) Bardziej nawilża niż matuję. Jednak cera wygląda rano na zdrową i wypoczętą. A to plus. Odradzam osobą z nadmiernym błyszczeniem i problemami skórnymi. 

Niewiele mogę pisać o produktach firmy AVON, gdyż jak już wspominałam, za wiele nie testowałam i jakoś nie przekonują mnie bardzo kolorowe katalogi. Recenzje też piszę krótkie, gdyż z własnego doświadczenia wiem, że im dłuższa tym bardziej nie chce się czytać ;)  

11/10/2013

Recenzja książki: Makijaż - sztuka przemiany

Dzisiaj nie będzie postu z makijażem w roli głównej, ale recenzja książki o sztuce upiększania kobiet ;) czyli Makijaż - sztuka przemiany, którą napisał wizażysta Kevyn Aucoin. 


W makijażu nie ma uniwersalnych zasad - K. Aucoin

O pierwszych istotnych wiadomościach z sztuki wizażu dowiedziałam się właśnie z tej książki. Nie z blogów, czy innych stron internetowych. Była i jest nadal inspiracją o tym jak wydobyć kobiece piękno bez używania mnóstwa pędzli, czy innych produktów itd. W tej dziedzinie K. Aucoin był mistrzem - proste rady, dwa cienie, czarna kredka i szminka - bo o profesjonalizmie często nie decyduję ilość produktów, ale efekt! 10 cienie na jedno oko - bez przesady, sama łapie się na tym, jak sięgam już po 6 kolor i biję głową o mur - wyrządzam sobie krzywdę, nie tędy droga ;) Nie tęcza na oku, ale subtelne gra kolorów. 


Kim był sam autor i wizażysta? Kevyn Aucoin (urodzony w 1962, zmarł w 2002) już w dzieciństwie uwielbiał malować swoją siostrę, a następnie robił jej zdjęcia polaroidem. Wyrywał również strony z gazet (bo były kiedyś czasy bez internetu), gdzie znajdował się interesujący makijaż, który następnie wypróbowywał na siostrze ;) Ogólnie jak twierdził jego siostra Carla stała się królikiem doświadczalnym dla jego sztuki.  Również w wieku 6 lat odkrył, że jest homoseksualistą. Pracował z wieloma sławami min. z piosenkarka Tiną Turner, Sharon Stone, Cindy Crawford i itd, bo lista bardzo długa. Wykonywał makijaże do teledysków, kampanii reklamowych, czy na pokazach mody. 


Ilustracja z podręcznika - kobieta wamp

Co znajdziemy w książce? Mnóstwo ilustracji, zdjęć, schematów krok po kroku oraz wszelkich porad od modelowania podkładami, nakładania różu do uzyskania efektu m.in dramatycznych oczu, inspiracji ikonami, epokami itd. Sam Kevyn jest troszkę minimalistą, o czym już wspomniałam w ilości użytych kosmetyków do makijażu. W podręczniku nie brakuje również zwykłych metamorfoz jego koleżanek ;) Mamy zatem rozdziały poświęcone pielęgnacji, strukturze twarzy, wszystko o pudrach, podkładach, korektorach, brwiach, rzęsach. Autor przedstawia swoje wizje na temat naturalności, prostoty, koloru, glamour, delikatności, czy klasyki w makijażu. Są również niezwykłe wizerunki jak np: niewinna, kobieta wyzwolona, gwiazdka, seksbomba, podlotek, czy wokalistka. Jak już wspominałam mnóstwo informacji ;) 


Nie mogę za bardzo dawać tutaj zdjęć z książki - łamanie praw autorskich ;) A tak ogólnie w Empiku bardzo często ta książka leży na półce w dziale mody i hobby i można ją pooglądać. Ja jednak wolałam mieć jeden egzemplarz w domu. Cena coś około 60 zł.

Ja wiem, ze w dobie internetu podręczniki są passe :) Mamy mnóstwo blogów makijażowych, ale tak na serio nie ma jak uczyć się bądź podglądać pracę najlepszych z najlepszych. Moja ocena książki to 6 z plusem! POLECAM! 

11/07/2013

Vintage green na powiece ;)

Hej, dzisiaj luźny post i eksperymentalny makijaż. Chciałam sprawdzić zieleń na powiece. Jak wyszło - oceńcie same ;) 


Przy okazji - szukam takiego butelkowego zielonego jak powyżej - ktoś widział gdzieś ;) Inglot, Sephora cokolwiek ... 




Z paletki Manhattan użyłam tego jasnego zielonego, a kolor 143 w załamaniu powieki, zapomniałam również dodać błyszczyk Manhattan, wszystko oprószyłam delikatnie pigmentem z Kobo 

11/05/2013

Lekki makijaż wieczorowy - Night in Marrakkech

Dzisiaj przychodzę z propozycją delikatnego makijażu na wieczór. Jak wiadomo, nie każda z nas przepada za dość ciemnym smokey eye (np. jak ja ;), ale zawsze można poszaleć z innymi mocniejszymi kolorkami. Ja swój makijaż wykonałam paletką Sleek Bad Girl. Całość lekko oprószyłam mieniącym się pigmentem z Kobo, co spowodowało, że kolorki zaczęły ładnie się mienić (na zdjęciu za bardzo tego nie widać). Czas na wykonanie makijażu - góra 20 minut ;) 
Tak naprawdę moją inspiracją były kolorki na chuście do tańca brzucha - obecnie mam małą przerwę lenia, ale jak mogę to tańczę! 




Ostatnio  brakuje mi czasu, praca, szkoła, co mnie bardzo cieszy oraz praktyki - o tym jeszcze nie raz wspomnę ;) Ogólnie kreatywne rozwijanie umiejętności ;) czego wszystkim również życzę. Za niedługo umieszczę na blogu efekty postarzania teatralnego i również zobaczycie mnie jako babcię - a co! 


11/02/2013

Kosmetyki z Ameryki - recenzja sklepu internetowego ;)

Hej. Dzisiaj post po dość długiej przerwie. Obiecuję poprawę, szykuję nowe makijaże, jednak ostatnio miałam zapracowany tydzień, egzamin w szkole - postarzanie teatralne (na pewno umieszczę potem zdjęcia) oraz malowanie w Halloween barmanów i kelnerek w sopockich klubach - takiej okazji nie mogłam przegapić ;) Jednak dzisiaj troszkę inny post.  
Ostatnio przypadkiem buszując to tu, to tam trafiłam na sklep internetowy oferujący kosmetyki zza oceanu w niższych cenach. Kusząca propozycja ;) Po przemyśleniu wszelkich za i przeciw, sprawdzeniu stanu konta, stwierdziłam, że zamówię parę rzeczy, zwłaszcza, że ceny w drogeriach tych produktów są o wiele wyższe! O to co kupiłam i ile zaoszczędziłam, oraz inne informacje. 


Sklep bardzo dobrze wie, jak zachęcić na następne zakupy ;) Proszę i znalazłam tajemniczy kod rabatowy ;)


Baza L'Oreal Studio Secrets (wygładzająca pod makijaz)
Cena w sklepie internetowym: 24,99 zł
Cena normalna: od 31 zł w górę


Cienie Manhattan Miss Miami 
Cena w sklepie internetowym: 4,99 zł 
Gdzie indziej widziałam od 7,99 w górę


Cienie firmy Revlon 
Cena w sklepie: 8,00 zł 
Niewiarygodne jest to, że widziałam wiele poczwórnych cieni firmy Revlon w cenie 50 zł! 


Tusz do rzęs firmy Manhattan (First style)
Cena w sklepie: 6,49 zł 


Zwykły pędzelek za 1,99 zł
Nie wiem co to, ale przetestuje ;) 


Błyszczyk Manhattan Lips2Last
Cena w sklepie: 4,99 zł 
Cena regularna w sklepach coś około 20 zł


Szminka Bourjois, Rouge 
Cena w sklepie: 8,00 zł
Cena regularna około 50 zł!


Błyszczyk Astor Liquid Care 
Cena w sklepie: 6,49
Cena regularna 28 zł


Kajal liner 4,99 zł


Concerler NYC w cenie 3,99 zł


Astor konturówka do ust Rouge - 3,49 zł 
Cena regularna coś około 16 zł


Szminka Manhattan X-treme - 4,94 zł
Gdzie indziej 15 zł ;)

Sklep Kosmetyki z Ameryki zaskoczył mnie bardzo pozytywnie! To na pewno nie ostatnie zakupy, gdyż przebicie cenowe wielu produktów jest bardzo kuszące. Mamy oryginalne, pełnowartościowe produkty w niskich cenach. Po co przepłacać ;) Również bardzo szybko doszła do mnie paczuszka - wszystko odbyło się bezproblemowo - nic tylko polecać. Cieszmy się naszymi ulubionymi drogeryjnymi kosmetykami w niższych cenach, nie czekając na promocje. W ofercie sklepu są również lakiery Essie za 11 zł (a nie 30 zł jak w innych miejscach). Następnym razem sama również zamówię jak tylko będą. Sklep na 5