4/25/2014

Zakupy plus pierwsze wrażenie (M.A.C, Inglot, Benefit i inne)

Hej. Bardzo zaniedbałam mojego bloga (drugiego także), ale powoli mobilizuje się do pracy. Wróciłam po świętach jeszcze bardziej rozleniwiona. Dzisiaj z zamiarem sfotografowania nowych produktów poległam, kupiłam niealkaliczne baterie, które bardzo szybko mi padły :( więc nie zdążyłam wszystkiego uchwycić. Postu miało nie być, ale w końcu stwierdziłam, że później już na pewno nie będzie mi się chciało, zwłaszcza, że mam pomysły na nowe makijaże i sesje :) Ponieważ zbliżają się nowe zalecenia makijażowe postanowiłam urozmaicić mój kuferek :) Wszystkie wcześniejsze produkty miałam oczywiście upatrzone i przeczytałam wiele recenzji. Nie lubię kupować przysłowiowego kota w worku.


1 i 2 - dwa klasyczne matowe cienie firmy Inglot. Szary nr 387, ciemny granat nr 321. Bardzo lubię cienie firmy Inglot i jeszcze zdania o nich nie zmieniłam ;)

3. Tusz do rzęs firmy Benefit (mój must have ostatnich miesięcy! i produkt kultowy). Cena - 115 zł. Moje pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne. Zakochałam się w tym produkcie. Coś przeczuwam, że jednak skuszę się na inne produkty tej marki. Co do samej mascary to spełnia swoje zadanie w 100%. Igiełki silikonowej szczoteczki docierają do każdej rzęsy z osobna, wydłużają, ale nie sklejają. Uzyskujemy bardzo naturalny efekt. Tusz cudownie otwiera oko. 


4. Czarna kredka firmy Golden Rose, cena coś około 7,50 zł. Używałam jej już wcześniej, zwłaszcza do smokey eye, miękka, ładny, mocny kolor i dobrze się z nią pracuje. 

5. Temperówka do kredek ;) firmy M.A.C, cena 20 zł. Aż wstyd przyznać, że do tej pory nie miałam nic porządnego.

6. Podkład 123 Perfect Bourjois. Dzięki promocji w Rossmannie w cenie 25 zł go kupiłam ;) Co zawiera w sobie? Żółte pigmenty, które niwelują cienie pod oczami, fiołkoworóżowe na piegi i plamki oraz zielony, który maskuje wszelkie przebarwienia. Obecnie podkład w fazie testów.

7. Inglot pigment sypki nr 22. Piękny fiolet ze złotem. Niestety nie mam zdjęć, ale planuje makijaż z nim w roli głównej w najbliższym czasie. Cena coś około 30 zł

8. Inglot Dureline - produkt utrwalający, cena coś około 20 zł. Umożliwia m.in. aplikacje cieni na mokro, można wykonać każdą kreseczkę. 

9. Róż do policzków firmy M.A.C fleur power, cena 96 zł. To akurat pierwszy róż w moim kuferku z tej firmy. Pierwsze wrażenia - kolor trwały i wyrazisty. Zdziwiłam się, że wystarczy tylko troszkę na pędzlu. Czyli będzie wydajny.


Na koniec przypomniałam sobie o nowym nabytku - pędzlu do wykańczania makijażu, który kupiłam w Rossmannie. Kosztował 29,99 zł. Bardzo miękki i delikatny. Będę go używać do różu bądź bronzera.
Zakupy udane - mobilizacja na nowe makijaże :)

6 komentarzy:

  1. Dużo dobroci, czekam na recenzje. Fajny ten pędzelek, wygląda na porządny. Czytałam o nim na blogosferze i opinie były bardzo pozytywne.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, bardzo porządny pędzelek za taką cenę!

      Usuń
  2. Świetne łupy:)
    Uwielbiam cienie Inglot!<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zakupy :) ja pędzlem od Ecotools, który pokzaujesz nakładam podkład mineralny - sprawdza się znakomicie :) pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zakupy! Benefit i mnie kusi... ;-))

    OdpowiedzUsuń